W poszukiwaniu neutralnego dla włosów szamponu, który będzie je tylko mył, nie wysuszał, nie podrażniał skóry itp. trafiłam na mąkę żytnią. Różnymi rzeczami już myłam włosy, ale akurat mąki żytniej w mojej łazience jeszcze nie było – pomimo tego, ze ziemniaczanej używam regularnie do wygładzania włosów.
Metoda jest doskonała dla tych, którzy poszukują czegoś delikatnego do mycia, z wrażliwą i problematyczną skórą głowy. Mąka ma zapewniać nie tylko łagodne mycie, ale także:
- przedłuża świeżość włosów
- nadaje miękkości
- nabłyszcza
- podnosi u nasady
- oczyszcza skórę głowy
- nie podrażnia
- nie pozbawia skóry naturalnej ochrony
- …no i jest super naturalna
Jak zrobić szampon z mąki żytniej?
Oczywiście podstawowym produktem jest mąka żytnia. Podczas kupna należy się jednak przyjrzeć grubości mielenia. Wybierz tą najdrobniejszą – dzięki temu papka będzie łatwiejsza w aplikacji. Mak żytnich drobnych są dwa typy 500 oraz 720. Idealnie byłoby użyć tej pierwszej. Jednak, jeśli takowej w sklepie nie znajdziesz, to 720 też będzie w porządku. Mąkę można kupić w spożywczym, w dużych marketach oraz w sklepach ze zdrową żywnością.
Postępowanie jest dziecinnie proste. Będziesz potrzebować:
- Miseczkę
- widelec
- mąkę żytnią
- ciepłą wodę
- Mąkę wymieszaj z wodą w takich proporcjach, aby powstała papka gęstości odzywki i porządnie rozbij widelcem, aby nie było żadnych grudek. Możesz też wsypać mąkę do słoika, zalać wodą i porządnie wstrząsać do wymieszania.
- Spłukaj głowę wodą i myj jak zwykłym szamponem. Tyle, że w tym wypadku, trzeba skupić się na masowaniu skalpu przez przynajmniej dwie minuty, żeby po spłukaniu włosy nie były tłuste. Najlepiej powtórz czynność masowania dwa razy.
- Warto włosy po takim szamponie spłukać wodą z octem (proporcje to około 2 łyżki octu na 1 l wody) żeby nie były tępe w dotyku.
Moje wrażenia
Niektórzy są zachwyceni mąką w roli szamponu i chętnie z tego sposobu korzystają, ja mam jednak mieszane uczucia.
Mąką ma saponiny, al. W małej ilości więc jeśli chodzi o pienie się, to wiadomo, że nie liczyłam na jakieś specjalne efekty. Szampon pieni się minimalnie i w kontakcie z włosami spienienia nie czuć. Użytkowanie jest dość upierdliwe, ponieważ trzeba dotrzeć do skóry głowy z papką, co jest dość trudne przy długich włosach.
Z początku, kiedy zaczęłam używać tego „szamponu” moje włosy były tłuste. Zastanawiałam się więc w którym miejscu popełniłam błąd. Okazało się, że nie sprawdza się tutaj płukanie włosów ciepłą wodą. Zmiana na chłodną załatwiła sprawę.
Wiadomo, że włosy potrzebują nieco czasu, aby się przyzwyczaić do nowej metody. Kierując się tą zasadą, wytrzymałam 2 miesiące. Po tym czasie, poddałam się – włosy wyglądały nieświeżo, były szorstkie, robiły się strąki, a od chłodnej wody miałam katar. Niektórzy, zmywają tą metodą oleje, ale ja próbowałam i nic z tego nie wyszło. Może zależy od rodzaju włosów, bo moja siostra nie da rady zmyć z włosów np. oleju z pestek winogron, kiedy ja robiłam to bez problemu tym samym szamponem. Mimo iż, lubię sposoby naturalne, a ten był wręcz idealny pod tym względem, to u mnie się nie sprawdził.

Chciałam, żeby test był jak najbardziej miarodajny, dlatego nie nakładałam po umyciu odżywek, co skutkowało kiepską kondycją włosów i przesuszeniem. Tutaj swoje zrobiła także twarda, chlorowana woda przy myciu.
Eksperyment robiłam w roku 2016, a od tej pory moje włosy nieco się zmieniły i znacznie urosły – spora część końcówek poszła też do ścięcia więc ich struktura uległa zmianie. Na pewno zrobię niebawem jeszcze jedno podejście, ale nieco stuninguję przepis.


